Rozpoczęło się od ryku T. rexa. Echo rozeszło się po dolinie niczym rozkaz. Spinozaur ruszył bokiem, rozkładając długie pazury, przygotowując się na atak z flanki.

Z głębi dżungli wyłonił się Indominus rex, a obok niego jak cios przeszłości – Gigantozaur. Ich oczy błyszczały jak węgle. W tej chwili nie było zwycięzców – byli tylko drapieżcy.

Indominus, szybki jak błyskawica, rzucił się na T. rexa. Ich szczęki zwarły się z hukiem przypominającym grzmot. T. rex odpowiedział z całą mocą swoich szczęk, chwytając przeciwnika za szyję, lecz Indominus wymknął się, kamuflując się wśród liści.

W tym samym czasie Spinozaur starł się z Gigantozaurem. Ich sylwetki zderzyły się jak góry lodowe. Gigantozaur próbował rozszarpać przeciwnika zębami, lecz Spinozaur uderzył go pazurami z boku, przecinając powietrze jak brzytwa.


T. rex podbiegł, by pomóc Spinozaurowi. Obaj rzucili się na Gigantozaura, próbując przełamać jego obronę. Wówczas Indominus rzucił się zza pleców, atakując Spinozaura – głęboka rana rozcięła jego bok.

Gigantozaur, ranny, ale niepokonany, przewrócił T. rexa. Na chwilę wydawało się, że drużyna cienia zwycięży…


Jednak Spinozaur, w akcie desperacji, wskoczył na Indominusa i wbił pazury w jego pierś. Rozpętała się kaskada krwi. T. rex, w ostatnim zrywie, uderzył głową Gigantozaura i wcisnął go w pień pradawnego drzewa.

Ziemia pokryta była kurzem, liśćmi i śladami bitewnej furii. W powietrzu wisiała cisza…

Spinozaur i T. rex – ranni, ale żywi – unieśli głowy ku niebu.