Zarabiałem tysiące. Codziennie.
Pieniądze nie pachniały. Wchodziły na konta w Belize, Kajmanach, a czasem na prepaidowe karty, które spalałem po tygodniu. Ludzie wpłacali z litości, z naiwności, z nadziei, że „zrobili coś dobrego”. A my sprzedawaliśmy im emocje.
Potrzebowałem kogoś nowego. Nie tylko oszusta – psychologa manipulacji. Gościa, który jednym zdaniem zmieni człowieka w darczyńcę. Poznałem go na zamkniętym forum darknetowym. Pseudonim: Axiom.
Axiom nie był tani. 100 000 dolarów tygodniowo – tylko za to, że będzie dzwonił. Ale to nie były zwykłe rozmowy. On rozkładał ludzi na czynniki pierwsze. Znał ich słabości po tonie głosu, wyciągał traumy z dzieciństwa jak chirurg… i wyciągał z nich pieniądze szybciej, niż zdążyliby się rozłączyć.
Zatrudniłem go bez wahania. W pierwszym tygodniu zarobił cztery razy więcej, niż kosztował. W drugim – przebił wszelkie rekordy. Stał się moim asem. Ale wiedziałem, że z takimi ludźmi się nie gra. Ich się wykorzystuje… albo unika.
I wtedy przyszła kolejna paczka.
Tym razem nie było telefonu. Po prostu… leżała. Jakby czekała.
W środku koperta. Ciężka. Z tłoczeniem. Wewnątrz – list i zdjęcie.
„Superkomputer. Cena: 20 000 000 dolarów. Lokalizacja: Nevada, strefa zamknięta.
Ten system potrafi przewidywać decyzje klientów, wybory polityczne, a nawet zamachy.
Zdobądź go. Albo ktoś inny zrobi to przed tobą.”
Do listu dołączony był pendrive. Po podłączeniu – tylko jedno okno, czarne, z migającym tekstem:
YOU HAVE 72 HOURS.
Nie spałem. Zimny pot. Axiom wiedział, że coś się zmieniło.
– Co tam jest? – zapytał.
– Coś, co może nas wszystkich zastąpić.